Turystyka

Kiedy „ALL” nie zawsze znaczy „wszystko w cenie”

Jeszcze kilka lat temu, oferty typu all inclusive kojarzyły się nam z drogimi, zagranicznymi wycieczkami, z których mogli korzystać tylko zamożniejsi turyści. Obecnie to jedna z najczęściej i najchętniej wybieranych opcji, gdy kierujemy się w egzotyczne rejony świata. Nie wszyscy jednak wiedzą o tym, że „all inclusive” nie zawsze znaczy to samo.

 

All Inclusive

 

Dlaczego All Inclusive stało się tak popularne? Być może to zasługa wygodnego rozwiązania, które działa na zasadzie „płacisz raz i wszystko masz”, a może to siła skutecznej promocji. Dodatkową zaletą jest też spora oszczędność, którą trudno uzyskać w innej opcji urlopowej. Okazuje się jednak, że oferty tego typu, nie zawsze mają wszystko wliczone w cenę i należy zachować sporą czujność, by nie psuć sobie urlopu niemiłą niespodzianką.

Standardowy pakiet

 

Transport, nocleg, wyżywienie – tak właśnie prezentuje się standardowy pakiet All Inclusive i chociaż wygląda na to, że wszystko już mamy, to przy bliższej analizie zauważymy, że jednak będą nam potrzebne dodatkowe pieniądze. Zacznijmy może od tego, że o ile transport i nocleg zwykle nie wzbudzają większych emocji, tak kwestia wyżywienia bywa tematem wielu dyskusji. Okazuje się często, że z dodatkowych przekąsek serwowanych w hotelowym barze można korzystać tylko w określonych godzinach (np. od 12 do 22), a za soki owocowe należy dodatkowo zapłacić, chociaż napoje również uwzględniane były w cenie. I to właśnie te drobne szczegóły sprawiają, że warto bliżej przyjrzeć się warunkom All Inclusive, zanim wyruszymy na wymarzone wakacje.